HBS Admissions Event w Warszawie

October 5th, 2011 No comments

Dziś (środa, 5 września) odbędzie się HBS Admissions Event. Podczas spotkania będzie można zapoznać się z ofertą Harvard Business School, dowiedzieć się szczegółów nt. rekrutacji do HBS, porozmawiać z pracownikami komisji rekrutacyjnej HBS, a także z poznać niektówych absolwentów HBS (i dowiedzieć się bezpośrednio od nich na temat szkoły i studiów).

Szczegóły spotkania:
Data: Środa, 5 września 2011 r.
Miejsce: Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, ul. Książęca 4, II piętro
Godzina: 17.00-19.00

Szczegóły pod tym linkiem.

Categories: MBA Tags:

Wyniki badań nt. wartości MBA w rozwoju kariery zawodowej w Polsce

September 8th, 2011 No comments

Pod tym linkiem można znaleźć wyniki badań “Przydatność wykształcenia MBA w rozwoju kariery zawodowej w Polsce”. Badania te prowadziłem wspólnie z Hanną Hałaburdą i Łukaszem Pomorskim w trakcie semestru wiosennego (2011) w Harvard Business School, w ramach indywidualnego programu badawczego (individual study research) zaliczanego do zajęć MBA. Ponad pół tysiąca osób (a dokładnie 502 osoby) wzięło udział w badaniach, których efektem jest załączony raport. Mam nadzieję, że konkluzje w nim zawarte będą stanowiły ciekawe uzupełnienie informacji, jakie dotychczas zamieściłem na stronie.

Categories: MBA Tags:

Jeśli nie MBA to co?

May 19th, 2011 2 comments

MBA to nie zawsze właściwy wybór poszerzenia wiedzy i kwalifikacji. W wielu przypadkach mniej uniwersalne, aczkolwiek bardziej specjalistyczne kursy będą lepszą inwestycją niż studia MBA. Kiedy zatem nie warto studiować MBA i jakie są alternatywy?

Wbrew pozorom, rzadziej niż częściej MBA będzie własciwym wyborem dla konkretnej osoby. Jakby nie patrzeć, studia MBA to spory nakład finansów, czasu, kariery i życia osobistego, zatem inwestycja w MBA będzie opłacalna jedynie pod kilkoma warunkami.

Potrzeba ogólnego, a nie specjalistycznego, wykształcenia biznesowego
MBA, skrót od Master of Business Administration, to tytuł magistra w zarządzaniu biznesem. Czym jednak jest owe „zarządzanie biznesem”? Pojęcie to wydaje się być niesprecyzowane i takie też są studia MBA. Jest w nich nauka o finansach, strategii, marketingu, zasobach ludzkich, etyce, zarządzaniu i ekonomii. Innymi słowy, ogólna wiedza biznesowa. Wprawdzie niektóre programy MBA reklamują się oferowaniem specjalizacji, nie zmienia to jednak faktu, że co do zasady, MBA to studia poświęcone tematowi „general management”. W związku z tym, jeśli potrzebujesz specjalistycznego wykształcenia w konkretnej dziedzinie, warto pomyśleć o jednym z kursów specjalistycznych (o nich poniżej) zamiast o MBA.

Czołowy program MBA
W mojej subiektywnej opinii, jeśli studia MBA, to tylko na jednym z czołowych programów. Tylko wtedy bowiem prestiż dyplomu, jakość nawiązanych kontaktów, poziom studentów i wykładowców, a także drzwi, jakie otwiera program są na tyle atrakcyjne, by zainwestować w studia czas i pieniądze. W związku z powyższym, jeśli nie udało ci się dostać na jeden z czołowych 10-20 programów na świecie (lub garstki czołowych programów w Polsce) w danej kategorii (dzienne, executive itd.) radziłbym zastanowić się, czy warto podejmować studia.

Zmiana ścieżki kariery i/lub lokalizacji
MBA jest doskonałym narzędziem do zmiany ścieżki kariery i miejsca pracy (zwłaszcza na zagraniczne). Dla przykładu, mając w okolicach 30-40 lat i 5-15 lat doświadczenia zawodowego w finansach, ciężko jest przekonać potencjalnych pracodawców do zatrudnienia nas w marketingu (zwłaszcza że zapewne nie chcemy zaczynać od najniższej pozycji). Podobnie, pracując w Polsce czy nawet jednym z państw Unii Europejskiej, trudno byłoby uzasadnić, dlaczego chcemy znaleźć pracę w Singapurze czy Argentynie. Studia MBA, z racji globalnego charakteru (studentów, wykładowców i pracodawców współpracujących z programem), znacznie zwiększają szanse na znalezienie zatrudnienia w dowolnym zakątku świata. Także (choć pod pewnymi warunkami jak odpowiedni wiek i wakacyjna praktyka) pomogą one w zawodowym przekwalifikowaniu.

Pomoc w awansie i/lub wynagrodzeniu
Przed podjęciem studiów MBA warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy po studiach będziemy w środowisku, które „doceni” wykształcenie MBA. Niektóre branże (konsulting strategiczny czy bankowość inwestycyjna) mają doskonałą świadomość czym jest MBA i które programy są najbardziej renomowane. Są jednak branże i firmy (szczególnie w Polsce), gdzie trzeba będzie wyjaśniać znaczenie skrótu MBA, nie wspominając już o rozeznaniu, czym – przykładowo – Wharton MBA różni się od przypadkowego programu MBA na Tajwanie.

Jeśli nie MBA, to co?
W związku z powyższym, jeśli nie MBA, to co? Jedną z opcji są specjalistyczne kwalifikacje zawodowe. Często są one bardziej poważane niż MBA, choć jedynie w wybranych kręgach zawodowych. I tak:

  • ACCA (Association of Chartered Certified Accountants) – brytyjskie stowarzyszenie nadające kwalifikacje w zakresie rachunkowości i audytu, zrzeszające ponad 300 tysięcy członków i studentów w ponad 160 krajach świata. Kwalifikacje ACCA są szczególnie przydatne dla osób specjalizujących się w rachunkowości finansowej i audycie finansowym, i szczególnie cenione przez firmy tzw. „Wielkiej Czwórki” (Deloitte, Ernst & Young, KPMG, PricewaterhouseCoopers).
  • CFA (Chartered Financial Analyst) – prawdopodobnie najbardziej prestiżowa kwalifikacja w zakresie finansów, potwierdzająca dogłębną znajomość tematyki papierów wartościowych, instrumentów finansowych oraz finansów przedsiębiorstw. Kurs CFA jest szczególnie polecany osobom specjalizującym się w doradztwie inwestycyjnym, doradztwie finansowym, zarządzaniu instrumentami pochodnymi oraz zarządzaniu inwestycjami.
  • CIA (Certified Internal Auditor) – najbardziej prestiżowy certyfikat dla audytorów wewnętrznych, wydawany przez Institute of Internal Auditors (IIA), zrzeszający ponad 160 tysięcy członków w niemal 170 krajach świata.
  • CIM (Chartered Institute of Marketing) – największa (ponad 130 państw i 60 tysięcy członków oraz studentów) organizacja marketingowa na świecie. Dyplom CIM jest najbardziej prestiżowym i najlepiej rozpoznawalnym potwierdzeniem umiejętności marketingowych i sprzedażowych. Jest on szczególnione ceniony w międzynarodowych korporacjach i często określany mianem „marketingowego MBA”.
  • CIMA (Chartered Institute of Management Accountants) – brytyjska organizacja nadająca kwalifikacje z zakresu rachunkowości i kontrolingu, zrzeszająca około 150 tysięcy członków i studentów, oraz działająca w niemal 160 krajach świata. Kwalifikacje CIMA potwierdzają doskonałą znajomość tematyki rachunkowości (zwłaszcza zarządzczej) i są szczególnie cenione przez globalne korporacje (a szczególnie ich działy finansowe).

Powyższe certyfikaty i kwalifikacje to jedynie przykłady specjalistycznych kursów, które mogą być alternatywą dla MBA. Są one zazwyczaj mniej czasochłonne (studiowane zaocznie, a zatem bez konieczności przerywania kariery zawodowej) i tańsze. Przede wszystkim jednak, gwarantują dogłębną wiedzę w wybranej dziedzinie. W związku z tym, choć nie tak uniwersalne jak MBA, będą się cieszyć większym prestiżem i uznaniem jeśli wiedza specjalistyczna jest tym, czego ty (lub pracodawca) poszukujesz.

Categories: ACCA, CFA, CIA, CIM, CIMA, Ogólne Tags:

Jak rozpoznać dobry program MBA?

Z tysięcy programów MBA, jak wybrać ten najlepszy? Wbrew pozorom nie jest to aż tak trudne, jak się może wydawać. Niektóre z czynników, jakie warto uwzględnić przy selekcji szkół, to rankingi, współczynnik przyjęć, współczynnik akceptacji ofert, statystyki „poprogramowe” oraz cena samego programu.

Decydując się na studia MBA, w pierwszej kolejności należy zdecydować, jaki program wybrać. Dzienny czy executive? 1-roczny czy 2-letni? W Polsce, Europie, Stanach albo innym państwie? Wszystko oczywiście zależy od twoich oczekiwań w stosunku do MBA, możliwości finansowych, dostępnego czasu, sytuacji osobistej i etapu rozwoju w karierze zawodowej. Kolejną decyzją jest wybór szkoły. I tu pojawia się pytanie – w jaki sposób dokonać selekcji szkół i programów? Choć jest to oczywiście jedynie sugestia, a nie zasada, radziłbym skupić się na poniższych aspektach.

Rankingi
Choć rankingi programów MBA są obiektem powszechnej polemiki, warto uwzględnić je w procesie podejmowania decyzji. Wykonują one bowiem za ciebie sporą część pracy oceniając takie cechy jak poziom kady naukowej, jakość infrastruktury szkoły, opinie pracodawców o programie, itp. Warto przy tym pamiętać o trzech rzeczach. Po pierwsze, należy traktować rankingi jako jeden z punktów widzenia, nie zaś ostateczną wyrocznię. Po drugie, radziłbym się skupić na kilku prestiżowych rankingach (Business Week, Economist, Financial Times, Forbes, US News), bowiem gwarantują one rzetelną ocenę i globalne spojrzenie. Po trzecie, należy zdawać sobie sprawę z metodologii przeglądanych rankingów. Każdy z nich bowiem będzie przykładał większą wagę do innych elementów programu i, w konsekwencji, będzie prezentował inne wyniki. Niemniej jednak prawdą jest też, że najlepsze programy MBA będą w czołówce każdego rankingu, niezależnie od metodologii.

Selektywność programu
Wiele czołowych szkół publikuje statystyki rekrutacji, w tym ilość otrzymanych aplikacji i ilość przyjęć na studia. Współczynnik przyjęć (acceptance rate) jest dobrym przybliżeniem jakości programu. Im trudniej się dostać do szkoły, tym jest ona lepsza – można bowiem przypuszczać, że te najlepsze programy są najbardziej oblegane. Liczby zdają się zresztą potwierdzać tą prawidłowość. Najlepsze programy MBA na świecie, mają najniższe współczynniki przyjęć. I tak w naborze w 2010 roku, Stanford Graduate School of Business przyjął niecałe 7% kandydatów (488 przyjęć na 7204 aplikacji), Harvard Business School nieco ponad 11% (1071 przyjęć na 9524 aplikacji), a Wharton niecałe 17% (1145 przyjęć na 6832 aplikacji).

„Yield” programu
Inną ciekawą statystyką rekrutacyjną jest współczynnik akceptacji ofert (yield), który ilustruje ile osób, które zostały przyjęte na program MBA danej szkoły, ostatecznie przyjęło ofertę i rozpoczęło studia. Jest to o tyle istotne, że kandydaci często aplikują do kilku(nastu) szkół i nierzadko otrzymują kilka pozytywnych decyzji rekrutacyjnych. Zatem statystyka pokazująca, które programy kandydaci ostatecznie wybierają, jest – w najprostszym rozumieniu – ilustracją, które programy MBA knadydaci uważają za najlepsze. Ponownie liczby potwierdzają tą teorię. Raz jeszcze spoglądając na nabór w 2010 roku, Harvard Business School miał „yield” wynoszący ponad 84% (903 akceptacje ofert na 1071 ofert), Stanford Graduate School of Business niecałe 80% (389 akceptacje na 488 ofert), a Wharton nieco ponad 71% (817 akceptacji na 1145 ofert).

Statystyki „poprogramowe”
Koniec końców, MBA ma (w założeniu) przynieść wymierne korzyści. I jakkolwiek można się spierać, czy powinny się one pojawić od razu po ukończeniu studiów czy na przestrzeni kolejnych 5-20 lat, to warto spojrzeć na statystyki zatrudnienia (career reports) poszczególnych szkół. Upraszczając, im lepszy program, tym większy odsetek absolwentów będzie miał zapewnioną pracę po programie, a także tym większe średnie wynagrodzenie absolwentów szkoły. I tak, dla przykładu, 91% absolwentów MBA (rocznik 2010) London Business School znalazło pracę w trakcie programu lub do trzech miesięcy po ukończeniu studiów. Ich średnia pensja wynosiła nieco ponad 300 tysięcy złotych (113 tysięcy dolarów), a średni bonus za przyjęcie oferty pracy wynosił około 67 tysięcy złotych (25 tysięcy dolarów). Warto zatem porównać statystyki poszczególnych szkół, bowiem z dużym prawdopodobieństwem możesz się spodziewać, że podobny los spotka i ciebie, jeśli zdecydujesz się na ten właśnie program.

Cena
Jakość nie jest tania, a stwierdzenie to ma także zastosowanie do studiów MBA. Im lepszy i bardziej renomowany program, tym droższy. Najlepsze marki w świecie eukacji czy najbardziej utytułowani i poważani profesorowie (na przykład laureaci nagrody Nobla) nie „sprzedają się” tanio czy po promocyjnej cenie. Jakkolwiek zatem boleśnie jest chociażby patrzeć na ceny czołowych programów MBA (najlepsze programy w Stanach czy Europie to wydatek rzędu 300 tysięcy złotych na samo czesne i w okolicach 500 tysięcy złotych na całkowity koszt edukacji i kosztów życia), to cena programu sporo mówi o jego jakości.

Categories: Aplikacja, Europa, MBA, Ogólne, Rankingi, USA Tags:

Jak wyglądają studia MBA?

Życie studenta MBA ma niewiele wspólnego z przysłowiowym „życiem studenckim” znanym w Polsce. Owszem, jest nauka i są imprezy, ale jest to jedynie ułamek zajęć słuchacza programu MBA. W efekcie końcowym, dość często studenci MBA mówią, że pracują ciężej niż przed podjęciem programu. Co zatem zajmuje im tyle czasu?

Pozornie dzień studenta MBA nie wygląda na zbyt zajęty. W praktyce jednak kalendarz słuchaczy dziennych programów MBA jest wypełniony od rana do późnego wieczora. Nie tylko bowiem zajęcia, ale także wydarzenia rekrutacyjne, prelekcje i konferencje, działalność w klubach studenckich, podróże i życie socjalne pochłaniają studentom niemal każdą wolną chwilę.

Zajęcia
Zajęcia z reguły odbywają się w godzinach porannych i najczęściej kończą się w okolicach pory obiadowej. Same jednak zajęcia, to nie koniec nauki. Przygotowywanie się na kolejne zajęcia i odrabianie prac domowych skutecznie wypełnia wieczory. Dodatkowo, liczne projekty grupowe wymagają spotkań w godzinach popołudniowych i dalszej samodzielnej pracy nad indywidualną częścią projektu. Do tego dochodzą okresy wzmożonego wysiłku – zimowe i letnie sesje egzaminacyjne.

Rekrutacja
Rekrutacja studentów MBA, szczególnie w Stanach (choć podobnie jest na czołowych programach europejskich), odbywa się zupełnie inaczej, niż ma to miejsce w Polsce. Przede wszystkim proces jest znacznie dłuższy i zaczyna się nierzadko na pół roku przed podjęciem pracy czy praktyki. Po drugie, rekrutacja nie polega jedynie na odbyciu kilku rozmów kwalifikacyjnych – poprzedzają ją liczne spotkania z potencjalnymi pracodawcami: prezentacje firm, wykłady menedżerów, studia przypadków, kolacje z przedstawicielami firm czy też wizyty w oddziałach przedsiębiorstw. Zważywszy, że każdy student prowadzi rozmowy z kilkoma (lub kilkunastoma) firmami jednocześnie, szukanie pracy/praktyki jest pracą samą w sobie i często wypełnia całe popłudnia i wieczory.

Kluby studenckie
Działalność w klubach studenckich to integralna część życia każdego studenta MBA. Czy to przygotowywanie konferencji tematycznych, czy też udział (lub organizacja) w prelekcjach znanych przedstawicieli świata biznesu i polityki, udzielanie się w klubach nierzadko pochłania kilka godzin tygodniowo (lub kilkanaście jeśli jest się organizatorem wydarzeń). Także i w tym przypadku, przeciętny student MBA aktywnie działa w 1-3 klubach studenckich, co tylko potęguje efekt braku czasu.

Życie socjalne
Studia MBA to nie tylko nauka i praca. To także tworzenie przyjaźni na całe życie, poznawanie rzeszy znajomych i nawiązywanie konatktów na przyszłość. W efekcie oznacza to niezliczone kolacje, drinki, imprezy czy też krótkie wyjazdy integracyjne. Wszystko to dzieje się zazwyczaj wieczorami lub w weekendy i tym samym wypełnia teoretyczny „czas wolny” studentów MBA.

Podróże
Wreszcie podróże, które są nieodłączną częścią studiów MBA. Studenci dzienni podróżują sporo (więcej na ten temat tutaj) i to często w odległe i egzotyczne zakątki świata. Sprzyjają temu liczne święta państwowe, przedłużone weekendy, ferie zimowe czy też wakacje.

Życie studenta Executive MBA
Życie studenta programu Executive MBA, choć wyraźnie różne od życia studenta dziennego, jest równie intensywne. Przede wszystkim dlatego, że najczęściej do i tak napiętego już kalendarza (z racji codziennej pracy i często posiadania rodziny) dochodzą czasochłonne studia. Jeśli odbywają się one w systemie zaocznym (a zdecydowana większość programów Executive MBA działa właśnie w ten sposób), to słuchacz programu może zapomnieć o wolnych weekendach na conajmniej rok czasu. Do tego dochodzi przygotowywanie się do zjazdów, co skutecznie pochłanie wieczory (i noce) w ciągu tygodnia. Innym przykładem jest model Executive MBA oferowany przez Chicago Booth – jedną z najbardziej prestiżowych szkół biznesu na świecie. W tym systemie, przez niemal dwa lata, zjazdy odbywają się co 4-5 tygodni i trwają cały tydzień. Zajęcia (w tym prace domowe i przygotowywanie projektów) rozpoczynają się w egzaminami w poniedziałek i trwają (od rana do wieczora/nocy) przez pozostałe dni tygodnia. Na dodatek, jako że zajęcia odbywają się na kampusie szkoły w Londynie, trzeba doliczyć dojazdy do Wielkiej Brytanii. Wreszcie każdy słuchacz Executive MBA Chicago Booth trzy razy w trakcie trwania programu wyjeżdża na zajęcia do kampusów szkoły poza Londynem – dwa razy do USA (Chicago) i raz do Singapuru. Nie należy zapominać przy tym, że równolegle studenci ci pracują (i na bieżąco wykonują obowiązki zawodowe) oraz opiekują się swoimi rodzinami. Jak zatem widać, łatwo nie jest.

Categories: Ogólne Tags:

Eseje- część 2

January 23rd, 2011 No comments

Poniżej zamieszczam, zgodnie z obietnicą, przykłady tegorocznych (aplikacja do rocznika 2013) esejów do programów MBA w Harvard Business School, Stanford Graduate School of Business i Wharton. Z góry przepraszam za nieco „koślawe” tłumaczenie, mam nadzieję jednak, że sens i wydźwięk udało mi się zachować.

Zachęcam także do przemyślenia, co Ty byś napisał(a) w odpowiedzi na poniższe pytania. Na pierwszy rzut oka wydają się one bowiem banalne i nieskomplikowane. Jeśli jednak chciałoby się uwzględnić aspekty, o których pisałem we wcześniejszym wpisie, to zadanie może się okazać o wiele cięższe.

Havrad Business School

1) Jakie są twoje trzy najważniejsze osiągnięcia i dlaczego właśnie one? (600 słów)

What are your three most substantial accomplishments and why do you view them as such? (600-word limit)

2) Czego nauczyła cię porażka/pomyłka? (400 słów)

What have you learned from a mistake? (400-word limit)

3) Wybierz i odpowiedz na dwa pytania (400 słów na każde)

Please respond to two of the following (400-word limit each)

a) Co byś chciał, żeby komisja rekrutacyjna wiedziała na temat twoich studiów pierwszego stopnia?

What would you like the MBA Admissions Board to know about your undergraduate academic experience?

b) Jaką masz wizję swojej kariery i dlaczego właśnie ona jest dla ciebie istotna?

What is your career vision and why is this choice meaningful to you?

c) Opisz moment ze swojej kariery zawodowej, kiedy byłeś sfrustrowany lub zawiedziony.

Tell us about a time in your professional experience when you were frustrated or disappointed.

d) Kiedy dołączysz do klasy HBS rocznik 2013, jak przedstawisz się swoim kolegom w klasie?

When you join the HBS Class of 2013, how will you introduce yourself to your new classmates?

Stanford

1) Na czym zależy ci najbardziej i dlaczego?

What matters most to you, and why?

2) Jakie są twoje aspiracje zawodowe? Czego nauczysz się na Stanfordzie, co pomoże ci w ich osiągnięciu?

What are your career aspirations? What do you need to learn at Stanford to achieve them?

3) Wybierz i odpowiedz na dwa pytania

a) Opisz przypadek, kiedy zbudowałeś lub rozwinąłeś zespół, którego efekt pracy przekroczył oczekiwania.

Tell us about a time when you built or developed a team whose performance exceeded expectations.

b)  Opisz przypadek, kiedy wywarłeś trwały wpływ na twoją organizację.

Tell us about a time when you made a lasting impact on your organization.

c) Opisz przypadek, kiedy zdobyłeś wsparcie innych do pomysłu czy inicjatywy.

Tell us about a time when you generated support from others for an idea or initiative.

d) Opisz przypadek, kiedy wykroczyłeś poza ramy tego, co było określone, utanowione lub oczekiwane.

Tell us about a time when you went beyond what was defined, established, or expected.

P.S. Stanford nie wyznacza limitu słów na poszczególne eseje, ale na wszystkie eseje łącznie. W tym roku jest to 1800 słów dla wszystkich czterech esejów.

Wharton

1) Zaangażowanie studentów i absolwentów skutkuje czasami w stworzeniu innowayjnych zajęć. Na przykład, wyjątkowy wysiłek małej grupy studentów wspieranych przez kadrę naukową, doprowadził do powstania zajęć zatytuowanych „Reakcja na katastrofę: Haiti i nie tylko”, dzięki czemu studenci mieli okazję wykorzystać zasoby Wharton i polepszyć warunki życia ofiar trzęsienia ziemi na Haiti. W podobny sposób, studenci i absolwenci Wharton przyczynili się do stworzenia zajęć „Innowacje i służba zdrowia w Indiach”, dzięki którym studenci pojechali do Indii i przeanalizowali pełną gamę problemów, z jakimi boryka się służba zdrowia w Indiach. Jeśli miałbyś okazję stworzyć kurs na dowolny temat na Wharton, co by to było? (700 słów)

Student and alumni engagement has at times led to the creation of innovative classes. For example, through extraordinary efforts, a small group of current students partnered with faculty to create a timely course entitled, “Disaster Response: Haiti and Beyond,” empowering students to leverage the talented Wharton community to improve the lives of the Haiti earthquake victims. Similarly, Wharton students and alumni helped to create the “Innovation and the Indian Healthcare Industry” course which took students to India where they studied the full range of healthcare issues in India. If you were able to create a Wharton course on any topic, what would it be? (700 words)

2) Przemyśl sytuację, kiedy odrzuciłeś okazję. Jaki był twój tok myślenia przy podejmowaniu tej decyzji? Czy podjąbyś taką samą decyzję dzisiaj? (600 słów)

Reflect on a time when you turned down an opportunity. What was the thought process behind your decision? Would you make the same decision today? (600 words)

3) Opisz sytuację, kiedy poniosłeś porażkę/klęskę. Jaką rolę wtedy odegrałeś i czego się przez to dowiedziałeś o sobie? W jaki sposób doświadczenie to pomogło ci w zbudowaniu twojej definicji porażki/klęski. (600 słów)

Describe a failure that you have experienced. What role did you play, and what did you learn about yourself? How did this experience help to create your definition of failure? (600 words)

4) Opisz przypadek, kiedy radziłeś sobie z wyzwaniem w życiu personalnym albo zawodowym. (600 słów)

Discuss a time when you navigated a challenging experience in either a personal or professional relationship. (600 words)

Categories: Aplikacja, Eseje, MBA Tags:

Eseje- część 1

January 20th, 2011 2 comments

Kolejnym tematem, o jaki zostałem zapytany („Pytania”) są eseje. Poza profilem kandydata (wykształcenie, doświadczenie zawodowe, wyniki testów), eseje są najważniejszym elemtem aplikacji. Przede wszystkim dlatego, że to właśnie dzięki esejom można się wyróżnić i zaprezentować od bardziej „ludzkiej” strony. Podczas gdy wielu kandydatów ma bardzo podobny profil (chodziło do wąskiego grona bardzo dobrych szkół, pracowało u czołowych pracodawców, ma mocne wyniki standaryzowanych testów), eseje dają możliwość pokazania unikalnych doświadczeń, osiągnięć i zainteresowań.

Każda szkoła wymaga od kandydata przygotowania od trzech do ośmiu esejów. Każda szkoła pyta przy tym o inne rzeczy (choć część tematów się powiela). I tak przykładowo Stanford pyta m.in. o to, na czym nam najbardziej zależy i dlaczego („What matters most to you, and why?”), Harvard o trzy najważniejsze osiągnięcia naszego życia („What are your three most substantial accomplishments and why do you view them as such?”), a Wharton o lekcje, jakie wyciągnęliśmy z porażek („Describe a failure that you have experienced. What role did you play, and what did you learn about yourself?”). W kolejnym wpisie zamieszczę przykładową listę tegorocznych (MBA rocznik 2013) esejów do Harvard Business School, Stanford Graduate School of Business oraz Wharton.

Jakkolwiek pisanie esejów brzmi prosto, w rzeczywistości jest to zadanie ciężkie (żeby nie napisać bardzo ciężkie). Nie jest rzadkością, że przygotowanie dobrych esejów zajmie misiąc lub dwa (przeznaczając na pisanie po kilka lub kilkanaście godzin tygodniowo) oraz dziesiątki prób i wersji. Kilka potencjalnych problemów przy pisaniu esejów to:

Zawartość

Wbrew pozorom udzielenie odpowiedzi na pozornie banalne pytania (np.: esej Stanfordu na czym nam najbardziej zależy w życiu) nie jest łatwe. Bardzo rzadko zdarza się, że komuś łatwo przychodzi znalezienie odpowiedzi. Wręcz przeciwnie – często słyszy się, że pisanie esejów jest pierwszym benefitem MBA (niezależnie od tego, czy uda kandydatowi dostać się na program czy nie). Przygotowywanie esejów wymaga bowiem retrospekcji – refleksji nad swoim dotychczasowym życiem, zdefiniowania wartości, określenia własnej osobowości, przemyślenia sukcesów i porażek oraz nakreślenia wizji przyszłości. Wszystko musi przy tym wyjść szczerze, głęboko i przekonująco, ale nie patetycznie, sztucznie i powierzchownie.

Oryginalność

Co do zasady, w esejach nie powinno się powielać informacji z życiorysu. Zatem znalezienie nowych, adekwatnych (do zadanych pytań), a jednocześnie ciekawych i wyróżniających przykładów i sytuacji z życia nie jest proste. Zwłaszcza, że nie chodzi o jakiśtam przykład sytuacji z życia. Trzeba bowiem nie zapomnieć w esejach o pokazaniu umiejętności przywódczych (leadership skills),komunikacyjnych (communication skills) i pracy zespołowej (teamwork). W efekcie opisanie sytuacji, która spełnia wszystkie powyższe kryteria, nie jest zadaniem banalnym.

Forma

Jak już mamy oryginalny przykład, to trzeba go jeszcze ciekawie opisać. Jeśli bowiem członek komisji rekrutacyjnej czyta średnio około tysiąca aplikacji, to trzeba go jakoś zaciekawić. W końcu mało kto może się pochwalić medalem na olimpiadzie czy lotem w kosmos. A jeśli nie ma się takich właśnie osiągnięć (a jedynie bardziej „standardowe”), to trzeba sobie zaskarbić zainteresowanie komisji rekrutacyjnej. Pamiętając, jak wyglądały nasze wypracowania z języka polskiego, śmiałbym powiedzieć, że pisanie w sposób ciekawy i intrygujący do naturalnych polskich umiejętności nie należy.

Wiedza o szkole i programie

Jakby nie patrzeć, aplikując na MBA uważamy, że jest on nam potrzebny do osiągnięcia wyznaczonych celów w przyszłości. Komisje rekrutacyjne chcą nie tylko wiedzieć, dlaczego chcemy studiować MBA, ale także (a może i przede wszystkim) dlaczego w konkretnej szkole. Pisanie, że jesteśmy zainteresowani najlepszymi wykładowcami i programem studiów danej szkoły nie pomoże (nic a nic). Trzeba bowiem wykazać się konkretną wiedzą, dlaczego ten, a nie inny, program. To zaś wymaga sporej ilości czasu spędzonej na „poznawaniu” szkoły – przeglądaniu strony internetowej czy rozmawianiu z jej absolwentami i przedstawicielami.

Limit słów

Wszystkie znane mi szkoły narzucają limit słów, w którym należy się zmieścić odpowiadając na eseje. Wbrew pozorom, jest to niesamowicie trudne opisać swoje życie w 500-1000 słowach (odpowiednik jednej lub dwóch stron). Dla Polaków jest to tym bardziej trudne, że nie jesteśmy nauczeni (przez szkołę) pisać pod presją limitu wyrazów.

Język

Wreszcie język angielski. Nie tylko pisanie wypracowań w języku obcym jest cięższe, ale także esej musi trzymać pewien standard poprawności językowej. Wprawdzie komisja rekrutacyjna oczekuje od kandydatów zagranicznych nieco nieskładnego i miejscami błędnego języka, niemniej jednak „nieco” jest terminem niesprecyzowanym.

Podsumowanie

Przygotowanie dobrych esejów zajmie sporo czasu. Przygotowanie słabych esejów, które nie pomogą ci się dostać na program, zajmie kilka wieczorów. Chciałbym podkreślić różnicę pomiędzy tymi opcjami, bowiem wiele osób nie do końca zdaje sobie sprawę z trudności zadania, jakim jest napisanie esejów.

Categories: Aplikacja, Eseje, MBA Tags:

Czołowe programy MBA wśród czołowych programów MBA

January 11th, 2011 No comments

Jedno z pytań („Pytania”) jakie dostałem dotyczyło wyboru szkoły i programu MBA – gdzie jest „limit dolny”: top3, top10, top20, top100…?

Kwestia gdzie studiować, jest sprawą indywidualną, zatem każdy będzie miał inny pogląd na uczelnie „warte uwagi”. Ciężko zatem generalizować i udzielać definitywnych porad, czy warto studiować MBA tu lub tam. Jeżeli jednak musiałbym, to –  według mnie (i mojej subiektywnej opinii) – jeśli MBA, to albo z top10 w Stanach (czytaj poniżej) albo czołowych 3-4 szkół w Europie. Za nieco bardziej ryzykowne, aczkolwiek akceptowalne, uznałbym top15 szkół w Stanach i generalnie głosowałbym na „nie” w przypadku szkół poniżej czołowej 15stki.

Niemniej jednak użyję pytania czytelnika jako pretekstu, do pogłębienia tematu czołowych programów MBA.

Wcześniej pisałem o czołowych 20 programach MBA (część 1 i część 2). Faktem jest jednak, że nawet wśród owych 20 szkół i programów, można wyróżnić dalsze podgrupy. Nadmienię w tym miejscu od razu, że klasyfikacja programów MBA jest dość subiketywna. Wprawdzie istnieją obiektywne rankingi szkół i programów, niemniej jednak każdy ranking (z racji metodologii i wagi poszczególnych kryteriów) będzie „faworyzował” inne szkoły. Za ranking najbardziej zbliżony do opinii powszechnej (a zatem i najbardziej odzwierciedlający rzeczywitość) jest ranking gazety US News. Podziały, o których piszę poniżej, będą co do zasady zgodne właśnie z tym rankingiem. Koniec końców każdy będzie mieć (i powinien mieć) swój indywidualny ranking, zależny od osobistej sytuacji, planów zawodowych i oczekiwań w stosunku do MBA.

O ile w Europie podział jest dość prosty (czołowe szkoły i programy to LBS, INSEAD, IESE, IMD), o tyle w Stanach powszechnym podziałem jest H/S (lub H/S/W), M7, top10 i pozostałe czołowe szkoły.

H/S to skrót od Harvard (H) i Stanford (S). Powszechnie uważa się bowiem, że programy MBA na tych uczelniach są liderami. Z roku na rok kolejność na miejscach pierwszym i drugim się zmienia, niemniej jednak Harvard i Stanford postrzegane są jako top2 programów MBA w Stanach. Zaraz za nimi plasuje się Wharton (W) – stąd też można dość często spotkać określenie H/S/W. Oznacza ono top3 programy w Stanach i pewna grupa kandydatów będzie aplikowała tylko do tych trzech szkół.

Inną klasyfikacją jest M7, skrót od „Magnificent Seven”. M7 to czołowe siedem programów MBA w Stanach: Chicago Booth, Columbia, Harvard, Kellogg, MIT Sloan, Stanford i Wharton. M7 wywodzi się ponoć z historycznego (choć praktykowanego po dzień dzisiejszy) faktu corocznych spotkań rektorów owych siedmiu szkół w celu omówienia trendów na rynku MBA, wyznaczenia najlepszych standardów i wymienienia się najlepszymi praktykami.

Pozostałe podziały nie są już tak klarowne, jak dwa powyższe. Niektórzy mówią o top10 szkołach, inni o top15 czy top20.

A zatem, podsumowując, matematycznie można top20 amerykańskich programów MBA zapisać tak:

H/S = Harvard + Stanford

H/S/W = H/S + Wharton

M7 = H/S/W + Chicago Booth, Kellogg, MIT Sloan, Columbia

Dalsza klasyfikacja to obszar jeszcze bardziej subiektywnych opinii, niemniej jednak kontynuując:

Top10 = M7 + Tuck, Stern, Haas (lub Yale)

Top15 = Top10 + Yale (lub Haas), Darden, Ross, Fuqua, Anderson

Top20 = Top15 + Johnson, Tepper, McCombs, Olin, Marshall.

A co z tego wszystkiego wynika? Przede wszystkim możliwości zawodowe. Nie ma na to wprawdzie żadnych gwarancji i oczywiście wiele zależy od indywidualnego profilu i wysiłku kandydata. Niemniej jednak, jeżli można generalizować, to H/S/W będą najlepszymi szkołami do znalezienia pracy w private equity czy funduszach hedgingowych, szkoły M7 dadzą największe prawdopodobieństwo pracy w bankowości inwestycyjnej, top10-top15 szkół otworzy drzwi do konsultingu stategicznego, zaś top20 programów stworzy możliwości pracy w korporacjach międzynarodowych (programy menedżerskie).

Categories: Europa, MBA, Rankingi, Szkoły, USA Tags:

Kim są studenci MBA – doświadczenie zawodowe

January 3rd, 2011 1 comment

Doświadczenie zawodowe wydaje się być jednym z najważniejszych kryteriów selekcji przy naborze na programy MBA. Paradoksalnie, choć jest to jeden z najważniejszych elementów aplikacji, wiele osób wydaje się go nie rozumieć. Stąd też liczne mity typu „tylko z McKinsey mam szanse na czołowy program” albo „skoro pracuję w Goldman Sachs, to na pewno się dostanę”. W rzeczywistości jednak, analiza doświadczenia zawodowego obejmuje kilka czynników: staż pracy, branżę, pracodawcę, lokalizację, obowiązki, ścieżkę kariery i zarobki.

Staż pracy

Jak pisałem wcześniej (Kim są studenci MBA – wiek), studia MBA wymagają (poza sporadycznymi wyjątkami) doświadczenia zawodowego. Choć nie ma ściśle wymaganego stażu pracy, to średnia oscyluje w okolicach 5 lat, z wahaniami ku krótszemu doświadczeniu (Harvard, Stanford, Wharton) lub dłuższemu (IMD, INSEAD, LBS, Tuck), w zależności od preferencji szkoły. Co do zasady, im bliżej jest się średniej danej szkoły, tym lepiej (bezpieczniej z punktu widzenia aplikacji). Dlatego też, dla przypomnienia, poniżej ponownie zamieszczam podsumowanie średniego stażu pracy dla top20 programów MBA.

Branża

Wiele osób ma mylne wyobrażenia o znaczeniu branży pracy w aplikacji na studia MBA. Statystyki pokazują, że z doświadczeniem z niemal każdej branży (poza ekstremalnymi wyjątkami) można dostać się na program. Faktem jest jednak, że niektóre branże (przede wszystkim finanse i konsulting) dominują w szkołach MBA. Nie oznacza to jednak, że pracując w bankowości inwestycyjnej lub konsultingu strategicznym ma się większe szanse na pozytywny wynik aplikacji. Nie tylko konkurencja jest większa wśród kandydatów z tych właśnie branż (niemal każdy konsultant aplikuje na MBA), ale także to nie branża czyni osobę atrakcyjnym kandydatem do MBA. Jest odwrotnie – dość często ci najlepsi (najzdolniejsi, najbardziej ambitni, z największymi osiągnięciami) podejmują pracę właśnie w finansach lub konsultingu. Stąd też branże te mają większy odestek „mocnych” kandydatów, co przekłada się na większy odsetek przyjęć kandydatów z tych właśnie branż. Żeby być jednak obiektywnym dodam, że branże takie jak finanse i konsulting oferują możliwość zdobycia „atrakcyjnego” doświadczenia zawodowego (praca na ważnych projektach z liderami przedsiębiorstw), co pomaga w atrakcyjnej prezentacji kandydatury w aplikacji MBA.

Poniższa tabela ilustruje doświadczenie zawodowe studentów czołowych czterech programów w Stanach.

Obszar, gdzie branża pracy wydaje się mieć większe znaczenie, to staż pracy. Jak już pisałem, niektóre branże (ponownie finanse i konsulting) uważane są bardziej intensywne. Stąd też, nieoficjalnie mówi się, że rok pracy w tych zawodach odpowiada dwóm latom pracy w innych zawodach. A to, w rezultacie, przekłada się na staż pracy, jaki „wymaga” się od finansistów i konsultantów w porównaniu do reprezentantów innych zawodów.

Pracodawca

Teoretycznie, pracodawca (sprzed MBA) nie ma wielkiego znaczenia w decyzji komisji rekrutacyjnej. Praktyka jednak tego nie potwierdza i im lepszy program MBA, tym więcej ex-konsultantów z McKinsey, BCG lub Bain, lub bankierów z Goldman Sachs, Morgan Stanley, J.P. Morgan, Citigroup, Credit Suisse i innych czołowych banków inwestycyjnych. Dlaczego? Spekulować można, że podobnie jak w przypadku wykształcenia (Kim są studenci MBA – wykształcenie), ci najlepsi idą pracować do najlepszych pracodawców. Ponieważ komisje rekrutacyjne chcą mieć pewność, że osoba poradzi sobie z programem MBA (a także ze znalezieniem pracy po programie), zatem biorą „pewniaków”. A takimi właśnie są kandydaci od pracodawców, którzy są najbardziej selektywni (mogą wybierać z setek, jeśli nie tysięcy, kandydatów, więc mają luksus wyboru najlepszych) – jak ci wspomniani powyżej. W rezultacie, im lepszy program MBA, tym większa (choć nieoficjalnie) preferencja w kierunku kandydatów od czołowych pracodawców.

Kraj pracy

Kraj pracy nie ma na ogół wielkiego znaczenia. Dwa wypadki, kiedy może „pomóc” kandydatowi to w kwestiach międzynarodowego lub unikalnego doświadczenia. Międzynarodowe doświadczenie jest w cenie, zatem jeśli ktoś miał okazję pracować w kilku krajach, to tylko plus. Uniklane doświadczenie, jak np.: mało popularny lub wymagający kraj pracy, także jest w cenie. Na MBA duży nacisk kładziony jest na wymianę doświadczeń pomiędzy studentami. Zatem jeśli ktoś może pochwalić się stażem np.:  w Afryce lub Wietnamie, to taki kandydat wzbudzi potencjalnie większe zainteresowanie komisji rekrutacyjnej niż ten, który ma „standardowe” doświadczenie z Nowego Jorku, San Francisco lub Londynu.

Zakres obowiązków i osiągnięcia

Zakres obowiązków, a przede wszystkim osiągnięcia w pracy, to jeden z najważniejszych aspektów doświadczenia zawodowego. Komisje rekrutacyjne chcą zobaczyć, że kandydat jest tak dobry, że pracodawca powierzył mu wielkie (na miarę jego wieku, stażu, a także wykonywanej pracy) projekty, które to kandydat wykonał doskonale.

Według mnie, istnieje w tej kwestii jedno nieporozumienie. Kandydaci myślą, że muszą mieć imponujące (skalą, zakresem, budżetem, ilością, itd.) doświadczenia. Wydaje mi się jednak, że – dla przykładu – bardziej imponujący może się okazać kandydat, który przeprowadził jeden projekt analizy strategicznej (nawet w niewielkiej firmie lub z niewielkim budżetem), niż ten, który przeprowadził kilka takich projektów jako konsultant czołowej firmy doradztwa strategicznego. Ten pierwszy bowiem, był tak dobry, że pracodawca zaufał mu i powierzył ważny dla firmy projekt. Ten drugi zaś, dostaje takie projekty co do zasady – na tym bowiem polega jego praca. Oczywiście wszystko zależy od samego projektu, jego istotności dla pracodawcy i efektu końcowego. Summa summarum, tak na zakres obowiązków jak i osiągnięcia należy patrzeć w kontekście. Mała firma, niski budżet, lokalna skala mogą bowiem być równie imponujące, co olbrzymia korporacja, wielomilionowy budżet czy tez globalny zasięg.

Progres kariery i zarobki

Progres kariery i pensja wydają się być (i dlatego też programy MBA się o to pytają w aplikacji) miarodajną skalą jakości kandydata. Zakłada się bowiem, że „dobry” kandydat to taki, na którym już ktoś (pracodawca) się wcześniej poznał i go docenił. Ponownie jednak nie chodzi o powalającą na kolana pozycję i niebotyczne zarobki. Chodzi raczej o postęp, jaki kandydat osiągnął w pracy. Zatem osoba, która była dla pracodawcy wartościowa, będzie mogła pochwalić się systematycznym pięciem się po szczeblach kariery, co będzie miało wyraz w progresji stanowisk i pensji.

Categories: Aplikacja, MBA, Praca Tags:

Biuro podróży “MBA”

December 24th, 2010 4 comments

Z racji Świąt, temat mniej „formalny”, choć mam nadzieję, że także ciekawy dla potencjalnych studentów MBA – podróżowanie. Będzie to także przy okazji odpowiedź na pytanie czytelnika, który pisze: „Pachnie mi nudą. Czy Wy na tym MBA macie jakiś fun?”. A zatem…

Decydując się na studia MBA warto sobie zdawać sprawę, że nauka czy przyszła praca to tylko jedne z benefitów, jakie MBA oferuje. Podróże są kolejnym. Wbrew pozorom, studenci MBA nie tylko studiują, ale także podróżują. I to nawet sporo. Warunkiem jest oczywiście czas, chęci i pieniądze.

Jeśli chodzi o czas, to studenci studiów dziennych (zwłaszcza 2-letnich) mają go pod dostatkiem. Przede wszystkim jest wiele „ustawowych” okazji na podróżowanie – wakacje, ferie zimowe, święta narodowe (np.: amerykańskie Święto Dziękczynienia) i długie weekendy. Po drugie, o ile wszystko pójdzie zgodnie z planem, już na początku drugiego roku studiów student MBA ma „zaklepaną” pracę po programie. To zaś oznacza, że na drugim roku nie trzeba brać udziału w rekrutacji i tym samym zyskuje się sporo wolnego czasu. Nawet jeśli jednak nie ma się owej pracy po pierwszym roku studiów, wystarczy chcieć, a czas na podróże się znajdzie.

Owa chęć to kolejny warunek konieczny do podróżowania, jej jednak studentom MBA nie brakuje. Jest ku temu kilka powodów. Po pierwsze, kto nie lubi podróżować, a już szczególnie w egzotyczne miejsca? Po drugie, studenci zdają sobie sprawę, że MBA to jedna z ostatnich okazji na podróżowanie. Wraz z podjęciem stałej pracy po programie czasu będzie niewiele. Zatem każdy podróżuje, ile może. Po trzecie, podróżowanie jako student MBA jest proste i atrakcyjne. Wyjazdy są nie tylko kompleksowo zorganizowane (nie trzeba robić nic poza stawieniem się na lotnisku), ale także bardzo atrakcyjne programowo. Nie jest rzadkością, że podczas owych wyjazdów studenci spotykają się z prezydentami i premierami państw lub liderami biznesów. Po czwarte, podróżowanie jako student MBA jest gwarancją dobrego towarzystwa. Podczas gdy w normalnym życiu dość ciężko jest zebrać grupę choćby kilkorga znajomych (z racji obowiązków zawodowych, sytuacji rodzinnej itp.), na studiach MBA można zawsze liczyć na sporą (nierzadko 50-osobową) grupę zainteresowanych. To zaś gwarantuje towarzystwo do rozmów, zwiedzania, zabawy itp. Wreszcie, po piąte, podróżują niemal wszyscy – ciężko zatem nie ulec pokusie i być jedną z nielicznych osób na studiach, która nie zwiedza świata.

Wszystko pięknie, tylko jak te podróże sfinansować? Jednak i na to pytanie studenci MBA mają gotową odpowiedź. Po pierwsze, skoro już się decyduje na wydatek 100-150 tysięcy dolarów na studia, to dodatkowe kilka tysięcy nie robi wielkiej różnicy. Owszem, jest to sporo pieniędzy (i nikt temu nie przeczy), ale łatwiej jest je wydać, mając świadomość gigantycznego długu do spłaty. Po uwzględnieniu podróży nadal jest on bowiem gigantyczny. Po drugie, należy pamiętać, że studenci MBA pracowali już przez kilka lat przed podjęciem studiów. Mają zatem pewne oszczędności, do których sięgają, żeby sfinansować przyjemności. Ponadto, po trzecie, perspektywa pracy zawodowej po programie MBA pomaga w podjęciu decyzji o wydatkach. Świadomość, że zdecydowana większość studentów będzie miała po studiach dobrze płatną pracę, pomaga wierzyć, że wszelkie długi uda się spłacić.

Zatem po znalezieniu czasu, chęci i pieniędzy czas podjąć decyzję, dokąd jechać. Oczywiście jest to kwestia indywidualna, ale dla zobrazowania skali podróży posłużę się przykładem Harvardu – własnych i zasłyszanych od znajomych kierunków. I tak, ferie zimowe to 3- i 4-tygodniowe wyjazdy w takie miejsca jak Nepal, RPA, Australia i Nowa Zelandia, Tanzania (wspinaczka na Kilimandżaro), Indie, Chiny, Turcja czy Brazylia. Wakacje to już słynny  wyjazd do Japonii (co roku pierwszoroczni studenci Harvard Business School z Japonii organizują dwutygodniowy wyjazd dla około 50-60 osób uwzględniający spotkania z politykami, jak np. premier Japonii, i przedstawicielami biznesu, jak np. szefowie Toyoty), a także Chin i Korei Południowej. Amerykańskie Święto Dziękczynienia (Thanksgiving) to okazja na wyjazdy do Puerto Rico czy Dominikanę. Przerwa wiosenna (Spring Break) to podróże do Mekysku, Nikaragui, Gwatemali, Brazyli, Argentyny i innych krajów Ameryki Południowej. A przedłużone weekendy to pretekst do wyjazdu na Islandię czy – dla studentów międzynarodowych – zwiedzanie USA (Las Vegas, Nowy Jork, Miami, Los Angeles, San Francisco).

P.S. Nietety muszę nadmienić, że temat podróży jest w głównej mierze „aktualny” jedynie dla studentów studiów dziennych (i najlepiej 2-letnich). Studenci wieczorowi czy zaoczni nie mają, z racji braku czasu, takich możliwości podróżowania.

P.P.S. Tak z ciekawości, zrobiłem mapę moich podrózy (odbytych i zaplanowanych do czerwca 2011) w trakcie MBA. Wyszło jak na obrazku poniżej.

Categories: MBA, Ogólne Tags:

WP SlimStat